Wiersze o zimie

 

  Sanna. Maria Konopnicka 

 

Gile. Wanda Chotomska

Jasne słonko, mroźny dzień,

 

Przyleciały gile nawet nie wiem ile.

a saneczki deń, deń, deń,

 

Przyleciały gile, a tu śniegu tyle.

Aż koniki po śniegu

 

Cała jarzębina śniegiem oblepiona…

zagrzały się do biegu.

 

- Co będziecie jadły?

Jasne słonko, mroźny dzień,

 

- Nie kłopocz się o nas

a saneczki deń, deń, deń.

 

Znajdziemy pod śniegiem korale jarzębin

 

 

A ty idź do domu, bo się tu przeziębisz.

  Zima. Maria Konopnicka 

   

Nasza zima biała

 

Bałwan ze śniegu. Barbara Kossuth

chustą się odziała.

 

Ulepiły dzieci

Idzie,idzie do nas w gości

 

ze śniegu bałwana,

w srebrnych blaskach cała!

 

W kapeluszu, z fajką w zębach

 

 

zygląda na pana.

Włożyła na czoło

 

Pewno ci tu zimno,

księżycowe koło,

 

śniegowy bałwanie,

Lecą z płaszcza gwiazdy złote,

 

chodźże do nas do przedszkola

gdy potrząśnie połą.

 

na ciepłe śniadanie.

 

 

Zaiskrzył się bałwan,

Z lodu berło trzyma,

 

jakby śmiał się z tego:

tchu ni głosu nie ma.

 

- Mróz - to mój przyjaciel,

Idzie, idzie smutna, cicha,

 

- stopniałbym bez niego.

ta królowa zima!

   

 

 

Hej, na sanki. Barbara Kossuth 

Idzie martwą nogą,

 

Hej, na sanki

wyiskrzoną drogą,

 

koleżanki,

Postanęły rzeki modre,

 

w nocy śnieżek spadł!

do morza nie mogą.

 

A więc z góry na saneczkach,

 

 

aż zaświszcze w uszach wiatr!

Gdzie stąpi, gdzie stanie,

 

Ach, z tej górki

słychać narzekanie:

 

na pazurki

- oj biedne my kwiaty, trawy

 

miło się na sankach mknie!

co się z nami stanie!

 

Tylko potem trzeba znowu

 

 

pod tę górę ciągnąć je!

Przed nią tuman leci

   

straszy małe dzieci...

 

Na lodzie. Hanna Ożogowska

A my dalej do komina:

 

Pojadę ja na łyżewkach

- Nie puścim waszeci!       

 

po lodzie.

 

 

Choć nabiję sobie guza,

 Śnieżyca. Maria Konopnicka

 

nie szkodzi.

Zahuczały, zaświstały

 

Lód jest śliski, łyżwy ostre

wichry w srebrny róg.

 

jak noże.

 

 

Gdy upadnę, ktoś mi powstać

Leci ,leci tuman biały

 

pomoże. 

aż na chaty próg.

   

 

 

Na śniegu. Hanna Ożogowska

Na tej chaty próg lipowy,

 

Ja mam narty,

co ochrania nas,

 

ty masz narty.

co otula nasze głowy

 

Szurr, szurr ! drogą,

wzłej śnieżycy czas.

 

szlak utarty.

 

 

Lecz co taka

A ja stoję u okienka,

 

jazda warta,

a ja patrzę w dal;

 

gdy na nosie,

Milknie, cichnie ma piosenka,

 

nie na nartach? 

serce chwyta żal.

   

 

 

Kto to? Hanna Ożogowska

Oj, nie jedna tam sierota

 

Na podwórku już od rana

na tym zimnie drży!

 

dziwny gość zawitał.

Wiatr chuściną biedną miota,

 

Nie rusza się, nic nie mówi,

a mróz ścina łzy...

 

o nic nie pyta.

 

   

O ty, chato nasza droga,

 

Twarz okrągła, nos - kartofel,

rozszerz ściany swe!

 

oczy - dwa węgielki,

Pójdź, sieroto dziecię Boga,

 

szyi nie ma,

my utulim cię!

 

nóg nie widać,

 

 

a jak beczka wielki.

Zmarzlak. Maria Konopnicka

   

A widzicie wy zmarzlaka,

 

Koszyk stary jak kapelusz

jak się to on gniewa.

 

ma na czubku głowy.

W ręce chucha, pod nos dmucha,

 

Któż to taki? Czy już wiecie?

piosenek nie śpiewa.

 

To bałwan śniegowy.

 

 

    

- A czy nie wiesz, miły bracie,

 

Jedzie zima. Hanna Ożogowska

jaka na to rada?

 

Jedzie pani Zima

 

 

na koniku białym,

Gdy mróz ściśnie, wicher świśnie,

 

spotkały ją dzieci,

ąnieg na ziemię pada?

 

pięknie powitały:

 

 

- Droga pani Zimo,

Oj, nie w ręce wtedy dmuchaj,

 

sypnij dużo śniegu,

lecz serce zagrzewaj.

 

żeby nam saneczki,

 

 

nie ustały w biegu. 

Stań do pracy jak junacy

   

I piosenkę śpiewaj!

 

Biała jazda.Hanna Łochocka

 

 

Siadły sobie

Ślizgawka. Maria Konopnicka 

 

raz na sanki

Równo, równo, jak po stole,

 

sympatyczne

na łyżewkach w dal...

 

dwa bałwanki

Choć wyskoczy guz na czole,

 

i tak pędzą

nie będzie mi żal!

 

z górki w lesie,

 

 

aż kurzawa

Guza nabić - strach nie duży,

 

w krąg się niesie.

nie stanie się nic;

   

A gdy chłopiec zawsze tchórzy,

 

Jeden brzózkę

powiedzą, że fryc!

 

trącił głową,

 

 

zgubił czapę

Jak powiedzą, tak powiedzą,

 

papierową,

pójdzie nazwa w świat;

 

drugi gałaź

Niech za piecem tchórze siedzą,

 

musnął kosem

a ja jestem chwat!

 

marchewkowy

 

 

skrzywił nosek.

   Zima. Bożena Forma

   

Lecą z nieba płatki śniegu,

 

Nic to! Pędzą

świat się cały bieli wkoło.

 

z dziarska miną,

Zabierz narty oraz sanki

 

aż tu korzeń

na dół z górki mknij wesoło.

 

się nawinął...

 

 

Pach! Saneczki

W słońcu skrzą się śnieżne gwiazdki,

 

suną drogą...

zostań z nami pani zimo.

 

Kogo wiozą?

Drzewa mają białe czapy,

 

A, nikogo!

wśród nich zjeżdżać będzie miło.

   

 

 

Stoczyli się

Mróz siarczysty uszy ściska,

 

w śnieg podróżni.

nosy wszystkich są czerwone.

 

Któż od śniegu

Zimo ! Śniegu sypnij więcej,

 

ich odróżni?...

dzieci będą zachwycone.

 

Kto ich znajdzie,

 

 

ten dostanie

Jedzie zima. Czesław Janczarski

 

nos z marchewki

Przypłynęła chmura sina,

 

na śniadanie. 

 

   

od północy wiatr zacina.

 

Grudzień. Janusz Minkiewicz

Kot wyjść z domu nie ma chęci.

 

W grudniu rzadko ptak zaśpiewa

coś się tam na dworze święci!

 

w srebrze stoją wszystkie drzewa.

 

 

Naszą rzeczkę po kryjomu,

Kraczą wrony na parkanie:


w nocy lodem okuł mróz.

- Jedzie zima , groźna pani!

 

Sanki wezwał i do domu

I już lecą z nieba śnieżki,

 

z lasu nam choinkę wniósł. 

zasypują drogi, ścieżki.

   

 

 

Zimowy ogród.

Pola, miedzę i podwórka,

 

W niebiańskim, zimowym raju ogrodzie

dach, stodoły, budę Burka.

 

lodowe koniki trzęsą grzywami,

Kraczą wrony na jabłoni:

 

anioły jeżdżą na łyżwach czasami,

- Jedzie zima parą koni!

 

a prezenty rosną w Mikołaja brodzie. 

 

   

Mróz ściął lodem brzeg strumyka,

 

Zima jest tam przepiękna, radosna,

 

 

świerki ubrane w gwiazdy galaktyki

zając z pola w las pomyka.

 

świecą ogromną mocą boskiej elektryki,

Krasnalowi zmarzły uszy,

 

a niekiedy światełkiem zamruga i sosna. 

już spod pieca się nie ruszy!

   

 

   

Kraczą wrony na brzezinie:

 

Gdy zmrok okryje panoramę nieba,

- Oj, nieprędko zima minie!    

 

leciutko skrzą płatki ze śnieżnej mgławicy,

 

 

kręcą, płyną, falują tańcem baletnicy

Zima. Dorota Gellner

 

w tle cichutkiej muzyki - taka ich potrzeba. 

Zima wcale nie jest cicha.

   

w zimie wiele głosów słychać.

 

Bałwan.

 

 

Czy ktoś kiedyś widział białego człowieka?

Dzwonią dzwonki, trzeszczą sanie -

 

Białego jak mleko, zimnego jak lody,

to jest właśnie zimy granie. 

 

co przed promykiem słońca szybciutko ucieka,

 

 

a gdy nie zdąży, tonie w dwóch kałużach wody.

Mróz wygrywa groźnym palcem

   

na klawiszach sopli walce,

   

Wiatr za płotem gwiżdże, hula...

 

On lubi chłody, mrozy i zamiecie,

Bęc u padła śnieżna kula. 

 

nie straszne są mu śniegi pustej Antarktydy,

 

 

chodzi bez rękawiczek, czasami w berecie,

Pewnie dzieci grają w śnieżki,

 

nie tęskni za wiosną, nie myśli o lecie.

 

   

szurr - ktoś zgarnia śnieg ze ścieżki.

 

Śnieżki.

Dzwoniec gubi się w piosence,

 

Śniegu całe mieszki

A my wyciągnijmy ręce i chwytajmy śnieg mięciutki,

 

czas się bawić w śnieżki

 

 

Ulep Jasiu ulep

- śnieżne gwiazdy Zimy nutki. 

 

śnieżno - białą kulę.

 

   

W ptasiej stołówce. Danuta Gellner

 

Są na śniegu dzieci

Przyleciało wróbli sześć,

 

rzuć kulą, niech leci.

zaczynają obiad jeść.

 

Kula poleciała

Jeden ziarno dziobie,

 

za kołnierz Michała.

chwali przysmak sobie. 

   

 

 

Michał kuli szukał

Drugi na talerzu

 

śmiał się do rozpuku.

skubie bułkę świeżą,

 

Znalazł za kołnierzem

trzeci okruszynki

 

topniejący śnieg.

wybiera ze skrzynki. 

   

 

 

Dla rozgrzewki skoczył,

Czwarty, piąty ptaszek

 

sam kulę utoczył.

dziobią zgodnie kaszę.

 

Rzucił śnieżną kulę,

Szósty głową kręci,

 

trafił w kaptur Julę.

na nic nie ma chęci

   

i widać po minie,

 

Jula szuka kuli,

że był gdzieś w gościnie. 

 

marszczy i się kuli.

  

 

Śmiech dzwoni, śnieg świeci

 Zima. Jan Brzechwa

 

weselą się dzieci.

Niebo błękitniało, niebo owdowiało,

   

owdowiały błękit białym śniegiem spadł,

 

Jula na kapturze

co się nagle stało, że tak biało, biało,

 

ze śniegu ma różę

pod nogami mymi zaszeleścił świat?

 

A to wszystko dała

Włożę lisią czapę, przypnę lisi ogon,

 

zima śnieżnobiała.

zmylę wszystkie ślady, zmiotę śnieżny kurz,

   

pójdę sobie drogą, pójdę bez nikogo

 

Bałwanek.

i do ciebie nigdy nie powrócę już. 

 

Ulepiła mała Basia

 

 

ze śniegu bałwana.

Kolorowy śnieg.

 

Zostawiła go na noc całą

Czy wam nie przyszło nigdy do głowy,

 

do samego rana.

że śnieg powinien być kolorowy?

 

Pokaże go tatusiowi

Albo zielony, albo czerwony,

 

i siostrzyczce Kasi

liliowy albo beż.

 

niech zobaczą ,

Śnieg ten lepiłoby się wspaniale,

 

jak się bałwan udał małej Basi!

a bałwan biały nie byłby, ale

   

albo zielony, albo czerwony,

 

Bałwan.

liliowy albo beż.

 

Stoi bałwan w kapeluszu,

Śnieżki tak samo w zimowej porze

 

nic nie słyszy, nie ma uszu.

byłyby wtedy w jakimś kolorze:

 

Ślepki z węgla, patrzą krzywo

albo zielone, albo czerwone,

 

Krzyś ulepił takie dziwo.

liliowe albo beż.

   

Bardzo kolory by się przydały,

 

Bałwan.

a tu tymczasem wciąż pada biały,

 

Na podwórku bałwan stał

biały bielutki, miękki mięciutki,

 

który dużą głowę miał.

świeży, świeżutki śnieg.

 

Oczka - czarne, dwa węgielki

 

 

nos z marchewki nie za wielki…

Przyjechała zima wozem. Lucyna Krzemieniecka

 

I tak sobie stał.

Przyjechała zima wozem.

   

A z kim?

 

Kiedy ktoś się zimna bał

Ze śniegiem i mrozem.

 

to się bałwan z niego śmiał.

Zaraz w poniedziałek

 

Bo gdy wkoło zimno było

ubieliła pola kawałek.

 

jemu właśnie było miło.

A we wtorek?

   

Brylantami obsypała borek.

   

A w środę?

 

Gdy na mrozie stał

Położyła lusterko na wodę.

 

chociaż dużą głowę miał.

A w czwartek?

 

To się bałwan trochę bał,

Zmroziła na tarninie tarki.

 

że gdy przyjdą dni gorące-

A w piątek?

 

to mu głowę stopi słońce

Dorzuciła śniegu w każdy kątek?

 

gdy tak będzie stał.

A w sobotę?

   

Malowała na szybach kwiaty złote.

   

A w niedzielę?

 

A że o swą głowę dbał

Uszczypnęła w nos Anielę!

 

pewnie nocy bałwan wstał.

 

 

I ułożył się na śniegu

Ptaki i dzieci. Helena Bechler

 

i poturlał się na biegun.

Śnieżna zima się zbliża,

 

Dobry pomysł miał?

zeschłe liście wiatr goni.

   

Kto malutkie wróbelki

 

Biegun jest na końcu świata

przed mrozami obroni?

 

tam w ogóle nie ma lata.

 

 

Śniegu pełno przez cały rok.

Kiedy w białej pierzynce

 

Dla bałwana rok wspaniały

uśnie ziemia zmarznięta,

 

będzie sobie tutaj stał

czy o małych sikorkach

 

ile tylko będzie chciał.

nikt nie będzie pamiętał?

   

 

   

Sikoreczki, wróbelki

 

Tylko czy mu się nie znudzi,

niech nie straszy was zima,

 

że dokoła nie ma ludzi,

pomożemy wam mrozy,

 

że nawet gdy słonko świeci

i złe wichry przetrzymać!

 

tam w ogóle nie ma dzieci…

 

   

Niech wiatr hula po polach,

 

Eskimosek.

mróz się sroży, śnieg pada,

 

To jest mały Eskimosek.

nie pozwoli wam zginąć

 

Ma czerwony z mrozu nosek.

nasza ....... gromada.

 

Ma kubraczek z futra foki,

 

 

co mu mocno grzeje boki

Nowy rok. Helena Bechler

 

Szyła mama go synkowi

Idzie Nowy Rok

 

kiedy tata ryby łowił

lasem, miastem, polem.

   

Za nim idzie czworo dzieci,

 

Śniadanie bałwana.

każde z pięknym parasolem.

 

Panie bałwanie, panie bałwanie!

 

 

Co chce pan dostać dziś na śniadanie?

Jeden parasol - niby łąka:

 

- Proszę śnieg w płatkach,w sopelkach lody

kwiaty na nim i biedronka.

 

i porcję szronu chcę dla ochłody.

A na drugim kłosy żyta,

 

Panie bałwanie, zimne śniadanie

mak jak promyk w nich zakwita.

 

od pani zimy wnet pan dostanie.

 

   

Na tym trzecim nie ma kłosów

 

Jedzie Krysia na saneczkach.

ani kwiatów i biedronek,

 

Jedzie Krysia na saneczkach,

tylko liście kolorowe -

 

śnieżek skrzy się od słoneczka.

złote rude i czerwone.

 

Jedzie Krysia na saneczkach.

 

 

Lalka Ala w dole stoi

Czwarty - pięknie haftowany,

 

bo się lala śniegu boi .

srebrne gwiazdki błyszczą na nim.

 

A ten misio, niedźwiedź bury

Idzie Nowy Rok

 

zjeżdża z Krysią pędem z góry. 

lasem, miastem, polem...

   

Teraz nazwij wszystkie dzieci,

 

Lepimy bałwana.

które niosą parasole! 

 

Od samego rana, lepimy bałwana.

 

 

Nos ma z marchwi wielki,

Śnieg.Tadeusz Śliwiak

 

oczy dwa węgielki.

Chociaż mróz w policzki szczypie,

 

Co to? Jaś ze Zbyszkiem

chociaż śnieg nam w twarze sypie,

 

niesie jeszcze miskę.

nie martwimy się tym wcale.

 

Teraz stoi bałwan w kapeluszu

Padaj śniegu, padaj dalej.

 

już mu śnieżek nie zaprószy uszu .

Dobrze, że nie jasteś deszczem,

   

padaj śniegu, padaj jeszcze.

 

Mroźna kołysanka.

Padaj nawet tydzień cały,

 

Kiedy w swoich ciepłych łóżeczkach

miękki śniegu, śniegu biały.

 

zasną wszystkie dzieci.

 

 

Chodzi mróz poleśnych ścieżkach

My do was, wy do nas

 

soplem lodu świeci .

białymi kulami

   

rzucamy ze śmiechem,

 

Potem idzie poprzez pola

bo śnieżka nie kamień.

 

do wioski uśpionej.

Oberwiesz? Nie szkodzi!

 

Wiesza gwiazdki na topolach

Otrzepiesz paltocik.

 

i księżyc nad klonem.

To tylko zabawa i żart.

   

 

 

I maluje w oknach szyby,

My do was, wy do nas

 

w najdziwniejsze wzor.

bo śniegu jest dosyć,

 

By umilić dzieciom wszystkim

mróz szczypie w policzki,

 

zimowe wieczory.

czerwieni nam nosy.

   

Nie bójmy się mrozu,

 

Zabawa na śniegu.

gdy sanki nas niosą

 

Śnieg otulił ziemię całą

i z łyżew się cieszmy i z nart.

 

nadszedł wreszcie zimy czas.

 

 

Wszędzie biało, wszędzie biało,

Taki śnieżek to raj dla nas,

 

wiele uciech czeka nas.

ulepimy zeń bałwana,

   

białe śnieżki ulepimy

 

Śnieżna góra na nas czeka,

by uciecha była z zimy.

 

dwa zakręty, ostry zjazd.

 

 

Kto ma sanki, kto ma narty

Mróz. Edward Szymański

 

najtrudniejszy pierwszy raz.

Chodził malarz od chaty do chaty,

   

wszystkie szyby malował nam w kwiaty -

 

Lekko każdy z nas pomyka

wszystkie szyby malował srebrzyście

 

i po lodzie sunie w dal.

w małe gwiazdki i w palmowe liście.

 

Na ślizgawce gra muzyka

A choć każdy z malarzem się spotkał,

 

dzisiaj bal, zimowy bal.

nikt go nie chciał zaprosić do chaty -

   

nikt za pracę mu nie dał zapłaty ... 

 

Zabawy na śniegu.

 

 

Gdy pada śnieg, biały śnieg,

Śnieg. Edward Szymański

 

gdy sypie i prószy biały śnieg.

Płatki bielutki, białe

 

Z górki na pazurki zjedziemy na sankach,

spadają z nieba, krążą,

 

a ze śniegu ulepimy białego bałwanka. 

wioski i miasta całe

   

w srebrzystym puchu krążą.

 

Gdy pada śnieg, biały śnieg,

 

 

gdy sypie i prószy biały śnieg,

Tańczą nad nimi w górze

 

w mamę i tatę rzucimy śnieżkami.

coraz ich więcej, więcej...

 

Przyszła mroźna, biała zima,

Gdy na nie patrzeć dłużej,

 

pobawcie się z nami. 

to aż się w oczach kręci!

   

 

 

Gdy pada śnieg, biały śnieg,

Lecą leciutkie płatki

 

gdy sypie i prószy biały śnieg .

aby otulić ziemię,

   

gdzie zioła śpią i kwiaty

 

Zimowa piosenka.

i przyszłe zboże drzemie...

 

Białe śniegi kryją pola,

 

 

promień słońca zgasł,

Gdy śnieg, co ziemię skryje

 

już błękitne idą cienie

w cieple się stopi; wiosną

 

na sosnowy las.

kwiaty znów odżyją

   

i zboża znów wyrosną.

 

Księżyc chowa się za chmury,

 

 

cicho prószy śnieg.

Ptaszek w gościnie.

Stanisław Jachowicz

 

Lód powiązał brzegi rzeki,

Puk, puk, ptaszek do okienka:

 

zatrzymał jej bieg.

-"Niech tam otworzy panienka;

   

bo to teraz straszna zima,

 

Niedźwiedź drzemie na barłogu,

nigdzie i ziarneczka nie ma".

 

jeż pod liśćmi śpi,

 

 

i wiewiórka w ciepłej dziupli

I ptaszynie otworzyli,


o dniach wiosny śni. 

ogrzali i nakarmili.

   

 

 

Pora czarów.

A ptaszyna, wdzięczna za to,

 

Nadejdzie znowu w górach zima

śpiewała im całe lato.

 

i poubiera świerki w czapy

 

 

i będą stały otulone

  

 

dmuchając w przemarznięte łapy .

Bałwan ze śniegu.

Hanna Zdzitowiecka

   

Najpierw Jacek z Maciusiem

 

Będą się szeptem naradzały

długo mnie ścieżką toczył,

 

bo jest to już ich zwyczaj taki.

potem wsadził nos z marchwi

 

Jak pomóc ptakom i zwierzynie

i z dwóch wegielków oczy.

 

gdy śnieg zasypie leśne szlaki ?

Na głowę włożył koszyk,

   

usta zrobił z buraka,

 

Nadejdzie pora śnieżnych czarów,

a w końcu nazwał mnie brzydko...

 

po drogach będzie chodził mróz .

A wiecie jak?...

 

W skrzypiących butach w srebrnym szalu

Pokraka!

 

"białe szaleństwo" będzie niósł.

 

   

Śnieżyca.

Leopold Staff

 

Domek dla ptaszków.

Irena Suchorzewska

Śnieg się sypie włochaty

 

Dziś w przedszkolu Krzyś i Tomek

sypie, sypie biały.

 

zmajstrowali ptaszkom domek.

I rozściela srebrne płaty.

   

Śnieg się sypie, śnieg kosmaty

 

Jest podłoga, jest i daszek

z nieba szarej powały.

 

żeby mógł się zmieścić ptaszek.

 

   

Łabędzimi pokrył szaty

 

Jest na miejsce na okruszki

zasp bujną lawiną -

 

dla wróbelka, pośmieciuszki.

- pola, drogi, drzewa, chaty,

   

krzywe płoty, grzęd rabaty -

 

Jest i gwoździk na skraweczki

- puszystą pierzyną.

 

dla łakomej sikoreczki.

 

   

Kożuch siwy przebogaty

 

Zimowa piosenka.

Irena Suchorzewska

widziała niska strzecha.

 

Lubię śnieżek,

I z komina dymi w światy

 

lubię śnieg,

niby kłakiem mądrej waty

 

Chociaż w oczy

w wiatr, co dmie jak z miecha.

 

prószy.

 

 

Lubię mrozik,

Biegały ptaszki.

Tadeusz Kubiak

 

lubię mróz,

Biegały, ptaszki biegały

 

Chociaż marzną

po śniegu jak płótno białym.

uszy.

 

 

Lubię wicher,

Stukały dzióbkiem w okienko:

 

lubię wiatr,

- Rzućcie nam prosa ziarenko!

 

Chociaż mnie

 

 

przewiewa.

Ziemia na kamień zmarznięta.

 

Lubię zimę,

- Czy o nas nikt nie pamięta?

 

idę w świat

 

 

  i wesoło

Wybiegły dzieci z przedszkola,

 

śpiewam.

sypią ziarenka na pole.

   

 

   

Ptaszki ziarenka zebrały

   

i dalej - frrr - poleciały.

   

 

   

Przyszła Krysia do bałwana.

Tadeusz Kubiak

   

Przyszła Krysia do bałwana.

   

-Jak się mamy proszę Pana?

   

-Czy nie zimno panu może?

   

-Chyba coś na pana włożę.

   

-Nie potrzeba mi niczego

   

bo ja kożuch mam ze śniegu .

   

 

 

 

 

 

Fundacja Edukacja dla Demokracji

Cours de Polonais pour Adultes 2012-2013

apprendre

 Les cours sont dispensés tous les samedi matin a partir de 9H

Fundacja Semper Polonia



Kurs francuskiego dla doroslych 2012-2013

apprendre

Kursy odbywaja sie w kazda sobote od 9H

Krzewimy polskość

Przedszkole Polskie w Lyonie zdobywa II miejsce w konkursie na najlepszą stronę www polonijnych placówek oświatowych.

krzewimypl

Informacje na stronie Polonijnego Centrum Nauczycielskiego

Imieniny


25 Maja 2013
Sobota
Imieniny obchodzą:
Epifan, Grzegorz,
Imisława, Maria
Magdalena, Urban
Do końca roku zostało 221 dni.